|
| ||||||||||
|
| ||||||||||
|
|
![]() | |||||||||
|
Maria Sartova |
||||||||||
|
"
Karol Szymanowski w Dialogach Wielokulturowych" Paryż 22 Listopad 2011. Wesoła wdówka - Gliwice - 2011 r. Długą owacją na stojąco przyjęła publiczność premierę operetki "Wesoła wdówka" w reżyserii Marii Sartovej w Gliwickim Teatrze Muzycznym.... Każdy z aktów tej operetki akcentuje inna estetyka... Tak rozłożona materia powoduje, że "Wesoła wdówka" powinna urzec każdego. Alan Misiewicz- " Gazeta Wyborcza", 9.03.2011 ..Przedstawienie spełnia
wszelkie wymagania kanonu gatunku. Zamiast pluszów i tiurniur, mamy na
scenie z lekka geometryczną chłodną architekturę w stylu art deco oraz
stroje stylizowane na lata 20, XX wieku. Ten zabieg dyskretnie odmładza
staroświeckie libretto, pozwalając widzom na sentymentalny dystans do
przedstawianych wydarzeń... ..Zespół w stu procentach wykorzystał pomysł
Marii Sartovej, która sekwencje akcji, zamieniła w osobne etiudy wokalno
aktorskie. Najpyszniejszą scenką tego rodzaju byl chór podstarzałych
amantów, wyśpiewujących przebój "Kobietki, ach
kobietki". ..Spektakl świetny. Nie
pamiętam równie dobrych dekoracji Barbary Kędzierskiej i piękniejszych
sukien scenicznych projektu Tatiany Kwiatkowskiej. Dyrekcji Teatru
Muzycznego udało sie po raz czwarty namówić Marię Sartovą do reżyserowania
w Gliwicach. Rezultat jest znakomity. Soliści i zespoły osiągnęły
kolejne, wyższe piętro kunsztu wykonania, a reżyserka przypomniała nam, ze
mistrzowsko zainscenizowana klasyczna operetka jest sztuką najwyższego
lotu...
"...Przygotowanie tak popularnego dzieła, znanego starszym odbiorcom "od zawsze"
jest łatwe i trudne. Łatwe bo wzorów dostatek, ale trudne jeśli się chce stworzyć cos nowego.
Gliwickim realizatorom, a raczej realizatorkom, myślę tu o kwartecie pań:
Marii Sartovej ( reżyseria), Barbarze Kędzierskiej (scenografia), Tatianie Kwiatkowskiej (kostiumy) i Zofii Rudnickiej
(choreografia) sztuka ta udała się wyśmienicie. Stworzyły spektakl, któremu nie sposób zarzucić
szukania nowości za wszelką cenę, łącznie z ceną sensu, a równocześnie trudno byłoby go nazwać sztampowym, czy banalnym.
Na dodatek cała realizacja jest spójna, tak jakby cztery wspomniane panie znały sie ze sobą od piaskownicy
i porozumiewały się w pół słowa...
...Skoro tak bezdyskusyjnie chwalę tę inscenizację trudno mi się nie zgodzić z peanem na rzecz reżyserki zamieszczonym w programie "Wdówki" ... ..Miłosne intrygi,
wyrafinowane zaloty, słodka kobieca i męska przewrotność w reżyserii
Marii Sartovej melodyjnie popłynęły sobotnim wieczorem. Estetyka
scenografii (Barbara Kędzierska i Tatiana Kwiatkowska) wytworzyły
wysmakowany i wytworny obraz paryskich balów... ...na
scenie stworzony jest niesamowity nastrój, aż chce się na to patrzeć,
aż chce się być jednym z uczestników wydarzeń rozgrywanych na scenie.
Nie można nie zwrócić uwagi na znakomitą scenę w akcie II, w
której Hanna śpiewa pieśń " Wilio, ach Wilio...", a z nią tancerze
wykonują delikatny taniec odzwierciedlający słowa piosenki. Jeśli
powiem, że podczas tego widowiska panie na widowni dyskretnie ocierały
łzy, nie będę musiała nic więcej dodawać. "... Reżyserem sztuki została Maria Sartova, autorka wcześniejszych sukcesów
musicali "42 ulica", "Ragtime" i "Hello Dolly!" na gliwickiej scenie.
Kobieta, która zamieniła w złoto wszystko, czego sie dotknie, po raz kolejny udowodniła swój talent, tworząc inscenizację dopracowaną w najdrobniejszych szczegółach..."
"...Przygotowanie tak popularnego dzieła, znanego starszym odbiorcom
"od zawsze" jest łatwe i trudne. Łatwe bo wzorów dostatek, ale trudne
jeśli się chce stworzyć coś nowego. Gliwickim realizatorom, a raczej
realizatorkom, myślę tu o kwartecie pań : Marii Sartovej (reżyseria),
Barbarze Kędzierskiej (scenografia), Tatianie Kwiatkowskiej (kostiumy)
i Zofii Rudnickiej (choreografia) sztuka ta udała sie wyśmienicie.
Stworzyły spektakl, któremu nie sposób zarzucić szukania nowości za
wszelką cenę, łącznie z ceną sensu, a równocześnie trudno byłoby go
nazwać sztampowym, czy banalnym. Na dodatek cała realizacja jest spójna,
tak jakby cztery wspomniane panie znały się z sobą od piaskownicy i
porozumiewały się w pół słowa... Trzy godziny to niewiele, by
pokazać narodziny współczesnej Ameryki. Ale reżyser Maria Sartova ("Hello
Dolly!", "42 nd Street") poradziła sobie z tym doskonale. Być może, to
właśnie ograniczenie czasowe wpłynęło na niezwykłą spójność, dynamikę i
ekspresję spektaklu.
..Klatka po klatce, ujęcie po ujęciu Maria Sartova (reżyseria i inscenizacja) w filmowej konwencji zmontowała kolejne epizody musicalu o wielokulturowej Ameryce. Rampa z ruchomymi schodami była z powodzeniem statkiem, poddaszem i stadionem. Wystarczyły drobne detale określające miejsce , jak np. . neonowe szyldy przypominające klimat amerykańskich ulic. Gazeta Wyborcza 26-11-2007 Aleksandra Czapla-Oslislo ".Zmianą elementów scenografii zajmowali sie na bieżąco ,milczący mężczyźni w robotniczych kostiumach. Stali się dzięki temu łącznikami pomiędzy klasą robotniczą z początkiem XX i XXI wieku. Swoją obecnością potwierdzali słuszność walki o prawa , wtedy i dziś" W tle projektor wyświetlał to zdjęcie nowojorskiej ulicy, to inne potrzebne w danej chwili obrazy. Genialnym posunięciem było przedstawienie w sądzie w scenerii kabaretowej. Dziennik Teatralny Katowice 29-11 2007 Inga Niedzielska Dzięki serii filmowych projekcji wykorzystywanych w tej inscenizacji, przewijających sie raz po raz udało sie twórcom przywołać klimat jaki mógł panować na ulicach ówczesnego New York City. "Niewątpliwie sukcesem tej
inscenizacji jest umiejętne wkomponowanie tak rozbudowanego i tętniącego
energią musicalu w ramy tak małej przestrzeni scenicznej, jaką dysponuje GTM
ze szczególnym smakiem zostały rozegrane sceny zbiorowe (świetna scena w
fabryce Forda, przybycie emigrantów, czy sceny na ulicach Nowego Yorku. )
". Dziennik Teatralny 27-11 -2007 Marta Odziomek Wolny strzelec, Karol Maria Von Weber - TW Poznań - 2006 r."Dla kontrastu mamy lekką ludowość, przewrotnie ujęta: kostiumy "z epoki" w ostentacyjnie surowej przestrzeni. Do tego jeden z najciekawszych pomysłów plastyczno - teatralnych: żywe portrety przodków, w pokoju Agaty od czasu do czasu nieoczekiwanie poruszające się... Komediowa lekkość w scenach damskich?" Gazeta Wyborcza nr 97 ? Jolanta Brozda - 25.04.200642 nd Street - Harry Warren -Gliwice 2005 r. " Gorącą, wielominutową owacją na stojąco przyjęto polską premierę "42nd Street" Harrego Warrena przygotowaną przez Marię Sartovą. Wszystkie elementy fabuły są dobrze powiązane, tworząc zgrabną całość. Zostało to znakomicie wykorzystane w reżyserii Marii Sartovej zapewniając przedstawieniu rozmach i dynamiczną akcję nie ograniczającą się tylko do sceny. Żywiołowy temperament i pasja, na scenie króluje młodość i wdzięk" Nasz Dziennik - Adam Czopek - 07.10.2005"Sceniczną akcję obserwujemy w prostej, a zarazem wielofunkcyjnej scenografii, której głównym elementem są lustra. Ta niecodzienna zabawa z widzem może się podobać. Za sprawa efektu luster przenikają się dwa światy: akcje obydwu spektakli, które obserwujemy z widowni. Ponad dwugodzinne przedstawienie jest bardzo dynamiczne " Gazeta Wyborcza Katowice - Marcin Monka - 10.10 2005"42 ulica rzuciła na kolana. Owacją na stojąco przyjęła publiczność polską premierę słynnego amerykańskiego musicalu " Gazeta Gliwicka - 30.09.2005"42nd Street tryumfatorem Śląskich Złotych Masek. Polska prapremierę musicalu w Gliwickim Teatrze Muzycznym ogłoszono przedstawieniem roku 2005. Kiedy padały nominacje wszyscy jurorzy wymienili "42 ulicę", a potem zapadła długa cisza wyjaśnia Łucja Glinko , przewodnicząca komisji przyznającej Złote Maski. Postanowiliśmy pozostać przy tej jednej nominacji. W tym przedstawieniu nie ma słabych punktów. To zrobiona z niezwykłym rozmachem inscenizacja, z doskonałą choreografią i rolami wokalnymi " Gazeta Wyborcza nr74 - Aleksandra Czapla - 28.03.2006Hello, Dolly - Jerry Herman - Teatr Muzyczny Gliwice - 2004 r. "Louis by się nie powstydził ! Gliwicka " Dolly " wzbogacono o elementy ,których próżno szukać w amerykańskiej wersji jak chociaż popisy break, zabawne aktorskie perełki. Reasumując: jeśli ktoś ma wolny wieczór i chce go urozmaicić dawną epoka powinien się nań wybrać" Nowiny Gliwickie - 25.09.2003 "Dajcie się skusić, zobaczycie świetną inscenizację Hello, Dolly w gliwickim teatrze ! To malownicze bezpretensjonalne widowisko sprawnie wyreżyserowane przez Marię Sartovą. Ma paryski wdzięk, jest sporo obowiązkowego seksu, wrażenie robią też dekoracje " Przekrój - Małgorzata Kluczewska - 20 10 2003"Realizatorzy gliwickiego musicalu nawiązali do pełnych rozmachu amerykańskich przedstawień. Umiejętnie przemycili tez wiele współczesnych odniesień. Musical zaprezentowany w GTM z czasem stanie się być może jedną z ważniejszych pozycji repertuarowych. Może się bowiem spodobać zarówno miłośnikom gatunku ,jak i tym, którzy w teatrze szukają po prostu dobrej zabawy" Gazeta Wyborcza Katowice - Marcin Monka - 23.10 2003Norma - Vincenzo Bellini - Teatr Wielki Poznań - 2002 r."Przybyła z Paryża Maria Sartova wyreżyserowała je kulturalnie i dyskretnie ,świadoma snadź faktu, iż w tej belcantowej operze akcja teatralna ograniczona jest do minimum i wobec tego nie powinno się przeszkadzać śpiewakom obfitością scenicznych działań" Ruch Muzyczny - Józef Kański - Marzec 2003 "Dwa ostatnie wieczory wypełnili artyści Teatru Wielkiego z Poznania. Norma Belliniego w ich wykonaniu okazała się jednym z najwspanialszych przedstawień nie tylko tegorocznego festiwalu" Ruch Muzyczny - Małgorzata Sienkiewicz Woskowicz - 30.11.2003Księżniczka czardasza - Emmerich Kalman - Teatr Operowy w Szczecinie - 2003 r."Przedstawienie przygotowano według najlepszych wzorów, chociaż Maria Sartova mówi, że inspirację czerpała z paryskich kabaretów. Przejawia się to m.in. drugoplanowym potraktowaniem węgierskiego folkloru, co powinno wpłynąć na poprawę czytelności inscenizacji i jej uniwersalność" Trybuna nr 273(3870) - Edmund Kieszkowski - 23-24 Listopada 2002 "Wspaniale przedstawienie. Uważam Marię Sartovą za objawienie reżyserskie, za artystkę odważną. Dostała starą, znaną, kochaną przez nas wszystkich operetkę Kalmana z której zrobiła nowy spektakl, który może być pokazany w każdym teatrze Europy" Gazeta Wyborcza Szczecin - 18.11.2002 (wypowiedz Sławomira Pietrasa)
"Na
szczęście reżyser Marii Sartovej, udało Się tchnąć w nią życie i zrobić
inscenizację, na której bawić się będą starsi i młodzież" Gazeta Wyborcza Szczecin - 18.11.2002 (wypowiedź Ewy Podgajnej) Bal maskowy - Giuseppe Verdi -Teatr Operowy w Szczecinie - 2002 r. "Przeźroczysta kotara z mglistymi obrazami uwalnia akcję od mydlanej romansowości i przenosi w bezpieczne miejsce na pograniczu snu i jawy. Ten zamysł jest też oczywiście widoczny w całej koncepcji przedstawienia (reż.: Maria Sartova), choć może nie wszyscy aktorzy potrafili go wygrać charakterystycznym dla groteski dystansem" Kurier Szczeciński - b.t. - 29.04.2002 "Za najlepsze przedstawienia w sezonie 2001/2002 komisja nominacyjna uznała : "Polaroidy" w reżyserii Anny Augustynowicz (Teatr Współczesny), "Bal maskowy" w reżyserii Marii Sartovej?" Kurier Szczeciński - 08.11.2002 Poławiacze pereł - George Bizet - TW Poznań - 2002 r. "Większość zmieniających się dekoracji jej pomysłu wykonanych przy użyciu nowoczesnych śródków technicznych buduje nastrój i pociąga lekkością stylu oraz dobrym gustem. bawiąc się operowymi konwencjami. Te konwencje traktowane są z wyraźnym przymrużeniem oka" Kultura - Maria Stawińska - 07.04.2002"Debiutująca jako reżyser Maria Sartova potrafiła w wielu miejscach w akcję tchnąć sporo życia" Rzeczypospolita - Jacek Marczyński - 25.02.2002 "Sensownie i ciekawie wyreżyserowane przez Marię Sartovą." Trybuna -. Jozef Kański - 05.03.2002 | ||||||||||
|
Strona Marii Sartovej |
||||||||||